- Szczegóły
- Odsłon: 0
Na czym polega realizacja uczynku miłosierdzia nieumiejętnych pouczać?
Używając prostego języka, możemy powiedzieć, że człowiek nieumiejętny to ktoś, kto czegoś jeszcze nie poznał, nie zobaczył lub nie ma w danej sprawie odpowiedniej wiedzy i doświadczenia. Dlatego „nieumiejętnych pouczać” nie oznacza stawiania siebie ponad innymi ani udowadniania własnej wyższości. Chodzi raczej o pomoc drugiemu człowiekowi w odkryciu czegoś ważnego. To zaproszenie: „Spójrz tutaj. Zobacz coś, czego być może wcześniej nie dostrzegałeś. To może być dla ciebie ważne i wartościowe”.
W ten sposób nie pouczamy jako lepsi od innych, ale pomagamy komuś otworzyć oczy, aby sam mógł zobaczyć, zrozumieć i zdobyć własne doświadczenie. Możemy powiedzieć, że dobrze wykonywana praca nauczyciela jest szczególną formą uczynku miłosierdzia. Prawdziwy nauczyciel nie chce jedynie przekazywać informacji czy wymagać pamięciowego powtarzania treści. Jego celem jest nauczyć uczniów patrzeć głębiej, dostrzegać więcej i lepiej rozumieć świat. Nauczanie to przede wszystkim nauka patrzenia. Nie dokonuje się ono wyłącznie za pomocą słów.
Oczywiście słowa są ważne, ale jeszcze ważniejszy jest przykład życia. Nauczyciel uczy swoją postawą, pokazując, że to, co mówi, znajduje potwierdzenie w jego własnym życiu. Swoją osobą świadczy
o wartościach, które głosi. Grecki filozof Sokrates porównywał sztukę nauczania do duchowego akuszerstwa. Tak jak akuszerka pomaga przy narodzinach dziecka, tak nauczyciel pomaga uczniowi odkryć prawdę. Czyni to przede wszystkim przez stawianie pytań, które pozwalają spojrzeć na świat
z nowej perspektywy i przemieniają wnętrze człowieka.
W Ewangelii Jezus przestrzega przed pragnieniem tytułów i zaszczytów związanych z nauczaniem.
W rozmowie z faryzeuszami mówi, aby nie zabiegać o to, by nazywano nas rabinami, ojcami czy nauczycielami. Słowo „rabin” oznacza „mój mistrz” lub „mój wielki”. Łatwo więc może pojawić się pokusa wynoszenia się ponad innych i traktowania uczniów z poczuciem wyższości. Tymczasem Jezus przypomina: „Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście” (Mt 23,8). W ten sposób podkreśla godność i równość wszystkich ludzi.
Podobnie jest z tytułem ojca. Faryzeusze lubili, gdy tak ich nazywano, natomiast Jezus kieruje naszą uwagę ku Bogu, który jest jedynym i prawdziwym Ojcem wszystkich ludzi. Istnieje również niebezpieczeństwo, że nauczyciel lub przewodnik duchowy będzie chciał zbyt mocno uzależnić od siebie swoich uczniów. Takie sytuacje mogą zdarzać się nie tylko w szkole, ale także we wspólnotach i ruchach religijnych. Już pierwsi mnisi przestrzegali przed ludźmi, którzy chcieli odgrywać rolę duchowych ojców, nie mając do tego odpowiednichcech i pokory.
Chrystusowe nauczanie przypomina nam, że żaden człowiek nie może zastąpić naszego sumienia ani zająć miejsca Boga. Ostatecznie tylko Chrystus jest naszym prawdziwym Nauczycielem. To On prowadzi nas do pełni prawdy. Ewangelista Święty Mateusz ukazuje Jezusa właśnie jako takiego Nauczyciela. Jezus nie tylko głosił prawdę słowami, ale także potwierdzał ją swoim życiem. Tym, czego nauczał, żył każdego dnia. A przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie dał najpełniejsze świadectwo prawdzie, którą przekazał swoim uczniom.
- Szczegóły
- Odsłon: 1
Krzywdy cierpliwie znosić
Autor Księgi Mądrości Syracha poucza: „Cierpliwy do czasu dozna przykrości, ale później radość dla niego zakwitnie” (Syr 1, 22). Tekst ten zachęca nas do cierpliwego znoszenia krzywd. Zastanówmy się podczas dzisiejszej katechezy nad następującymi zagadnieniami: Czym jest w ogóle krzywda? W jakich środowiskach możemy jej doświadczyć? Czy zawsze trafnie ją oceniamy? Czy zawsze oznacza ona umyślne działanie powodujące cierpienie drugiej osoby?
Odpowiedź na te pytana nie jest jednoznaczna. Z pewnością musi nam towarzyszyć świadomość wielkiej różnorodności charakterów, temperamentów, uwarunkowań środowiskowych każdego człowieka. Często jest tak, że to co dla jednego jest rzeczą zwykłą, dla drugiego jest nie do zniesienia i powoduje poczucie skrzywdzenia. Oczywiście są normy obiektywne, które dotyczą wszystkich, jednak w
codziennych relacjach często problem tkwi w szczegółach. Krzywd różnego rodzaju możemy doświadczać w wielu miejscach.
W środowisku rodzinnym spotykamy się z odmiennymi poglądami, potrzebami i sposobami reagowania. Czasami trudno o wzajemne zrozumienie i jasną komunikację, bo uczucia zaciemniają
trzeźwe patrzenie na sytuację i każdy chce pozostać przy swoim zdaniu. Stąd tutaj tak łatwo o krzywdzenie się trwające latami, bo wspólne zamieszkiwanie pod jednym dachem daje ciągle
nowe okazje do wzajemnego ranienia się Rany powstałe w wyniku tego bywają głębokie, bo wyrządzone przez najbliższe człowiekowi osoby: ojca, matkę, rodzeństwo czy same dzieci.
Kolejnym miejscem znoszenia krzywd jest środowisko pracy, dziś tak często mówi się o zjawisku mobbingu. Wszelkie zbyt długotrwałe sytuacje stresowe mają czasami dramatyczne skutki dla życia poszczególnych pracowników. Jeśli braknie gotowości do zrozumienia i szanowania swoich często rozbieżnych poglądów, to praca staje się udręką. Św. Siostra Faustyna zanotowała w swoim Dzienniczku: „Kiedy się żegnałam z siostrami i już miałam odjechać, jedna z sióstr bardzo mnie przepraszała, że mi tak małodopomagała w obowiązku i że nie tylko mi nie dopomagała, ale że się starała zawsze utrudniać.
Jednak ja ją w duszy uważałam za dobrodziejkę wielką, bo wyćwiczyła mnie w cierpliwości; do tego stopnia mnie ćwiczyła, że jedna ze starszych sióstr wyraziła się tak – że siostra Faustyna to albo głupia, albo święta, bo naprawdę przeciętny człowiek nie zniósłby tego, żeby tak ktoś stale robił na przekór. Ja jednak zawsze zbliżałam się do niej z życzliwością. Starała się ta pewna siostra tak utrudniać mi pracę w obowiązku, tak że pomimo mojego wysiłku, udało się jej nieraz coś zepsuć z tego, co było dobrze zrobione – jako mi sama przy pożegnaniu zeznała, przepraszając mnie bardzo. Nie chciałam wnikać w intencje jej, ale brałam to, jako doświadczenie Boże…” (Dz. 632). Jezus mówił: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16, 24).
Często tym krzyżem może być cierpliwe znoszenie krzywd ze strony innych. Chodzi o to, aby przestać oczekiwać, że to inni się zmienią i uparcie żądać od nich przemiany. Wymaganie od innych, by byli tacy jak my chcemy nie prowadzi do niczego. Pierwszym krokiem do lepszego życia jest zmiana siebie. Stąd powinno się zrezygnować z łatwego osądzania innych, bo dopiero wtedy, gdy podejmiemy trud pracy nad sobą, będzie nam łatwiej zrozumieć bliźnich i znosić krzywdy przez nich zadawane.
W jaki sposób odpowiadać na krzywdę? Nie nerwami, pełnym nienawiści słowem, rządzą odwetu,
szukaniem sposobu odegrania się, ale milczeniem i modlitwą za prześladowców. Pan Jezus mówił: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5,44). Karę i odwet zostawmy zawsze Bogu, który jest Sędzią „żywych i umarłych” i tylko On zna najgłębsze motywy ludzkiego działania.
- Szczegóły
- Odsłon: 1
Wątpiącym dobrze radzić
Każdy człowiek, który podejmuje ważne decyzje, ma wątpliwości. Nie zawsze wiemy, co wybrać i jak dobrze postąpić. Dlatego w chwilach niepewności szukamy rady u innych. Proszenie o radę jest znakiem pokory – uznajemy, że sami nie mamy wszystkich odpowiedzi. Często potrzebujemy też potwierdzenia, że idziemy dobrą drogą. Po swoim zmartwychwstaniu Jezus zapytał Apostołów: „Dlaczego się boicie i czemu wątpliwości rodzą się w waszych sercach?” (Łk 24,38). A do Piotra, który zaczął tonąć na jeziorze, powiedział: „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?” (Mt 14,31). Piotr zaczął tonąć, bo zamiast patrzeć na Jezusa, skupił się na falach i silnym wietrze.
Tak samo bywa z nami. Kiedy pojawiają się trudności, lęk i cierpienie, łatwo zapominamy, że Jezus jest obok i może nas przeprowadzić przez życiowe burze. Przyczyn wątpliwości może być wiele. Czasem
wynika to z małej znajomości prawd wiary albo z lęku i trosk, które odbierają nadzieję i zaufanie. Bywa jednak i tak, że Bóg dopuszcza wątpliwości, aby nasza wiara stała się mocniejsza i dojrzalsza.
Wątpliwości są częścią życia i wiary. Mogą być dobre, jeśli pomagają nam lepiej zrozumieć siebie, świat i Boga.
Człowiek, który zadaje pytania i szuka odpowiedzi, może dojść do głębszej wiary i większej mądrości. Wątpliwości uczą nas także pokory, bo pokazują, że nie jesteśmy wszechwiedzący i potrzebujemy Boga oraz innych ludzi. Stają się jednak niebezpieczne wtedy, gdy prowadzą do całkowitego zwątpienia, zamknięcia serca i utraty nadziei. Dlatego ważne jest, aby swoich trudności nie ukrywać, ale szukać światła w modlitwie, rozmowie i słowie Bożym.
Czym jest rada? To pomoc, która pokazuje możliwe wyjście z trudnej sytuacji. Dobra rada nie polega na decydowaniu za kogoś, ale na pomocy w podjęciu właściwej decyzji. Człowiek, który daje dobrą radę, powinien słuchać z życzliwością, mieć cierpliwość i szacunek wobec drugiej osoby. Nie chodzi o narzucanie własnego zdania, ale o pomaganie komuś w odkryciu dobra i prawdy. Czasem jedna mądra rozmowa może dodać odwagi, przywrócić nadzieję albo pomóc uniknąć błędu. Dlatego tak ważne jest, abyśmy umieli zarówno prosić o radę, jak i mądrze radzić innym.
Dar rady jest jednym z darów Ducha Świętego. Jezus obiecał Apostołom Ducha Pocieszyciela i powiedział: „On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem”. To właśnie Duch Święty daje człowiekowi mądrość i pomaga wybierać dobro. Dzięki Niemu możemy lepiej rozeznawać, co jest właściwe, a co prowadzi nas na złą drogę.
Duch Święty działa często bardzo cicho – przez sumienie, słowo Boże, modlitwę czy drugiego człowieka. Kiedy prosimy Go o pomoc, łatwiej podejmujemy dobre decyzje i uczymy się żyć w prawdzie oraz miłości.
- Szczegóły
- Odsłon: 1
UCZYNKI MIŁOSIERDZIA WZGLĘDEM DUSZY – GRZESZĄCYCH UPOMINAĆ
Pierwszy uczynek miłosierdzia względem duszy może budzić trudne pytania. Gdy upominamy kogoś, łatwo pomyśleć, że stawiamy się ponad innymi i uważamy się za lepszych. Dawniej nazywano ten uczynek: „grzeszników nawracać”. Samo słowo „grzeszyć” oznacza zbłądzić, pomylić drogę.
Między grzechem a zagubieniem istnieje więc ścisły związek. Św. Paweł przypomina, że wszyscy jesteśmy grzesznikami. W Liście do Rzymian cytuje Psalm 14: „Nie ma sprawiedliwego ani jednego… wszyscy zboczyli z drogi” (Rz 3,10–12). Dlatego, upominając innych, nie możemy zapominać o własnych słabościach.
Nie upominamy dlatego, że jesteśmy lepsi, ale z troski i miłości do człowieka, który się zagubił. Ważne jest też, by nie ranić drugiego człowieka i nie wytykać publicznie jego błędów. Fragment z Ewangelii św. Mateusza pokazuje bardzo delikatny i pełen szacunku sposób postępowania wobec człowieka, który popełnił grzech.
Jezus mówi: „Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy”. Już same te słowa pokazują, że najważniejsze jest dobro drugiego człowieka, a nie jego publiczne zawstydzenie. Najpierw Jezus zachęca do osobistej rozmowy. Upomnienie ma odbyć się „w cztery oczy”, czyli dyskretnie, bez świadków i bez rozgłosu. Taki sposób daje drugiej osobie poczucie bezpieczeństwa i szansę na spokojne zastanowienie się nad swoim postępowaniem. Nie chodzi o oskarżanie czy udowadnianie winy, ale o próbę odzyskania relacji i pomocy drugiemu człowiekowi. Dlatego Jezus dodaje: „Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata”. Celem upomnienia nie jest zwycięstwo w sporze, lecz pojednanie. Ten fragment Ewangelii uczy także pokory.
Człowiek upominający nie występuje jako sędzia, ale jako brat, który sam zna własne słabości. Powinien mówić z miłością i spokojem, a nie z gniewem czy poczuciem wyższości. Upomnienie wypowiedziane w złości łatwo może zranić i zamknąć drugiego człowieka, zamiast pomóc mu się zmienić.
Jezus pokazuje również cierpliwość i stopniowość działania. Jeśli rozmowa w cztery oczy nie przyniesie skutku, dopiero wtedy należy poprosić o pomoc jedną lub dwie osoby. Chodzi o to, aby wspólnie szukać dobra i prawdy, a nie wywierać presję. Dopiero ostatecznością jest zwrócenie się do całej wspólnoty. Widać więc, że Jezus nie zachęca do pochopnego osądzania, ale do cierpliwego towarzyszenia człowiekowi, który się pogubił.
Naszym zadaniem nie jest zawstydzanie ani osądzanie innych. Upomnienie staje się prawdziwym uczynkiem miłosierdzia wtedy, gdy pomaga człowiekowi dostrzec prawdę, odzyskać siłę i iść dalej dobrą drogą. Nawet gdy potrzebna jest rozmowa w większym gronie, dobro osoby zagubionej zawsze powinno być najważniejsze.
- Szczegóły
- Odsłon: 1
Skąd się wziął katalog uczynków miłosierdzia?
Podczas ostatniej katechezy rozważaliśmy na temat jałmużny. Często to słowo kojarzy się nam przede wszystkim z dawaniem pieniędzy dla ubogich i potrzebujących. W rzeczywistości ma ona wiele różnorakich form, niekoniecznie tylko materialnych. W Katechizmie Kościoła Katolickiego możemy znaleźć katalog uczynków miłosierdzia względem duszy i względem ciała. Są one „dziełami miłości, poprzez które pomagamy bliźnim w potrzebach ciała i duszy” (KKK 2447). Istnieje czternaście rodzajów uczynków miłosierdzia, siedem względem ciała i siedem względem duszy:
Uczynki miłosierdzia względem ciała:
1. Głodnych nakarmić
2. Spragnionych napoić
3. Nagich przyodziać
4. Podróżnych w dom przyjąć
5. Więźniów pocieszać
6. Chorych nawiedzać
7. Umarłych pogrzebać
Uczynki miłosierdzia względem duszy:
1. Grzeszących upominać
2. Nieumiejętnych pouczać
3. Wątpiącym dobrze radzić
4. Strapionych pocieszać
5. Krzywdy cierpliwie znosić
6. Urazy chętnie darować
7. Modlić się za żywych i umarłych.
Większość uczynków miłosierdzia względem ciała wymienił Chrystus Pan mówiąc o sądzie ostatecznym. Ewangelista Mateusz zapisał słowa: „Wtedy odezwie się Król do tych poprawej stronie:
Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!
Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25,34-36).
Listę uczynków miłosierdzia względem duszy Kościół zaczerpnął z innych tekstów
zawartych w Biblii jak również z czynów i nauczania samego Chrystusa.